- Futurallia to dla mnie święto. Na co dzień uwagę władz przyciągają wielkie firmy. Tu w centrum uwagi są małe i średnie przedsiębiorstwa, które mają okazję się spotkać i nawiązać bezpośrednie kontakty - mówi Wojciech Narczyński, prezes firmy informatycznej Power Media, który po raz drugi uczestniczy w imprezie. - Forum wymaga od przedsiębiorcy zupełnie innego przygotowania niż targi, gdzie przywozi się ofertę i czeka na potencjalnego klienta. Przyjeżdżając tu, trzeba precyzyjnie określić oczekiwania firmy - mówi Andrzej Bednarz mieszkający od dwudziestu lat we Francji, gdzie prowadzi firmę konsultingową Exp-Peco.
Firmy zgłaszające udział w forum wypełniają szczegółowy formularz. Określają, czym się zajmują i jakich partnerów poszukują do współpracy. Następnie komputery kojarzą dwunastu partnerów do rozmów. Tu następuje kolejna weryfikacja - uczestnicy muszą zaakceptować partnerów.
- Jeśli firmy wzajemnie się zaakceptowały, to na pewno się spotkały - mówi Szczepan Kuczwara z firmy Eldos, zajmującej się produkcją obwodów drukowanych.
- Z kilku tysięcy spotkań wynikną setki kontraktów - uważa Jean-Pierre Raffarin, francuski senator i premier Francji w latach 2002 - 2005.
Na początku lat 90. Raffarin był jednym z twórców Futuralliów. Uważa on, że pomysł zorganizowania imprezy we Wrocławiu - po raz pierwszy nie w kraju francuskojęzycznym - sprawdził się, a impreza była jedną z najlepiej zorganizowanych w całej kilkunastoletniej historii. Jej tegoroczny budżet wynosił 7 mln złotych. Połowę zapłacili uczestnicy, resztę Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, miasto Wrocław i sponsorzy.
Forum organizowane jest od początku lat 90. przez działające w Poitiers (Francja) stowarzyszenie Futurallia. W tym roku po raz pierwszy odbyło się w kraju Europy Środkowej. Uczestniczyło w nim 1200 przedsiębiorców z 800 firm, reprezentujących 36 krajów ze wszystkich kontynentów poza Australią.