- Spotkania trzeba podzielić na 3 rodzaje - na trafione, średnio udane i kompletne pomyłki - mówi Wojciech Narczyński z firmy Power Media, producenta oprogramowania we Wrocławiu. - Tych najważniejszych, czyli trafionych, mieliśmy w Louvain-de-Neuve dwa. Jedna z organizacji wspierających biznes zaproponowała nam wynajęcie za darmo biura we Frankfurcie. Innej, z Francji, tak się spodobały nasze produkty, że prawie nam dziękowała, że jesteśmy.
Firm zainteresowanych polskim rynkiem szukała w Belgii firma doradcza Profes z Wrocławia. - Chcieliśmy nawiązać kontakty z dystrybutorami produktów, których jeszcze nie ma w Polsce, albo firmami, które chciałyby zainwestować na naszym rynku - mówi Leszek Jakubów, prokurent Profesu. - Z trzech kontaktów jestem szczególnie zadowolony - z firmy z Chorwacji, która chciałaby sprzedawać oliwki i owoce morza, producenta wędlin z Litwy i firmy z Estonii, która chce wejść na polski rynek z produkowaną przez siebie odzieżą roboczą.
Z przedstawicielami wyłącznie polskich firm rozmawiał z kolei Alexandre Poty, właściciel belgijskiej firmy Clean Spirit, która zajmuje się świadczeniem usług czystościowych. Przedsiębiorca działa także w Polsce. Na Futuralliach szukał kolejnych kontaktów. - Miałem bardzo udane spotkania. Za dwa miesiące przyjadę do Polski na kolejną turę rozmów - mówi.
Z Polski na Futurallia do Belgii pojechało ponad 30 firm z różnych branż. Mimo że polska delegacja była jedną z najliczniejszych, to i tak była mniejsza od dynamicznej grupy przedsiębiorców z afrykańskiej Burkiny Faso. - To niesamowicie aktywny kraj. W robieniu biznesu przeskoczyli etap manufaktury, z którego nie mogą wyrosnąć jeszcze niektóre polskie firmy - uważa Beniamin Noga, dyrektor ds. ekonomicznych w Dolnośląskim Centrum Hurtu Rolno-Spożywczego we Wrocławiu. Z nawiązanych na forum kontaktów jest zadowolony: - Jeżeli z jednej rozmowy na 50 coś wyjdzie, to będzie dobrze.